piątek, 8 kwietnia 2011

Jakie sny...

Witam...

Dzisiaj opowiem wan jeden z moich ulubionych snów. Niestety, jak wszystkie inne, nie ma zakończenia.

 Daleko, daleko stąd, w małym królestwie, żyła piękna królewna. Królestwo to sąsiadowało z Wielkim Królestwem, a dokładniej z jego hrabstwem. W hrabstwie żył młody syn hrabiego. Kiedyś, podczas samotnej, konnej wycieczki, królewna spotkała syna hrabiego (nikt nie pilnował tak dobrze granic, jak teraz). Po tym wydarzeniu, Królewna spotykała się potajemnie z synem hrabiego, bo bardzo się polubili. W piętnaste urodziny księżniczki, przysłano z hrabstwa piękny prezent: Niebieską, męska marynarkę od munduru, podszywaną czerwonym jedwabiem, a na ramionach znajdowały się dwa złote guziki, na których znajdowały się ręcznie rzeźbione lwy, prosto z herbu hrabstwa. Dostała też księżniczka srebrny guzik z orłem - herbem jej królestwa.Po balu na jej cześć udała się na spotkanie z synem hrabiego.Miał za sobie bardzo prosta sukienkę w paski, w której wglądała skromnie, ale dostojnie. Syn hrabiego poradził jej, aby zamiast jednego złotego lwa na ramieniu marynarki przyszyła srebrnego orła. Po powrocie do zamku poprosiła kucharkę i zaufaną przyjaciółkę, aby zajęła się przyszyciem srebrnego guzika na miejsce złotego. Ta jednak odmówiła. Królewnie nie pozostało nic innego, jak zrobić to samej. A później był bal.Królewna ubrała zieloną, prosta w kroju, ale bardzo królewską sukienkę, a na to narzuciła niebieską marynarkę od hrabiego.

Dalej nie pamiętam wiele. Królewna podróżowała, aby wziąć ślub z synem Wielkiego Króla i gościła na dworze hrabiego, gdzie tańczyła z jego synem i powiedziała mu, ze wcale nie chce brać ślubu z nieznajomym.

A teraz poproszę o coś, czego pewnie i tak nie zrobicie: zakończcie tę opowieść tak, jak chcecie, aby ten sen się potoczył. Zakończenia mogą być smutne, albo szczęśliwe, byle bez głupich tekstów. Możecie pisać, nawet, kiedy już nic nie będzie się działo na tym blogu.

i masło maślane,

Wasza Iskra

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Licznik