Hejka...
najpierw byłam na rekolekcjach... nie mieliśmy nauk rekolekcyjnych, bo ksiądz nie dotarł...oglądaliśmy więc filmy (okazało się, że je już częściowo w TV oglądałam). Potem Kanoa i Ania wpadły do mnie.. a potem był angielski...
I z czego tu się cieszyć? A z tego, że dzisiaj idę na próbę przedstawienia (pewnie będę drzewo grała, ale od czegoś trzeba zacząć...), Jutro z Kanoą i Anią spędzamy dzień, a niedługo... kto wie, może pójdziemy na kręgle...
Na razie fajnie było... Mam nadzieję, że do końca będzie fajny...
i masło maślane,
to na razie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz